Social sciences

Pamiętnik z czasu koronawirusa

— Żaneta Kopczyńska
share on twitter share on facebook share on linkedin send by email print
Dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK
fot. Marcin Kruk

Niemal 450 osób z całego kraju opisało swoje codzienne doświadczenia życia w pandemii. To, jak Polacy radzą sobie w zmienionej rzeczywistości, interesowało socjologów z UMK oraz SGH, którzy przeprowadzili konkurs na pamiętniki z czasów koronawirusa.

Pierwsze zakażenie wirusem SARS-CoV-2 zanotowano w Polsce 4 marca. Nieco ponad tydzień później Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła, że mamy do czynienia z pandemią. Na całym świecie podjęto starania przeciw rozprzestrzenianiu się zachorowań: ograniczano możliwości podróżowania i przemieszczania się, wprowadzano kwarantanny, odwoływano imprezy kulturalne, sportowe i religijne, zamykano szkoły, uniwersytety i zakłady pracy.

Temat zainteresował badaczy z wielu dyscyplin - bardzo szybko pojawiły się inicjatywy naukowej analizy sytuacji. W Polsce jeszcze w marcu Narodowe Centrum Nauki zorganizowało konkurs skierowany do badaczy, którzy mogą poszerzyć wiedzę o koronawirusie - nie tylko z medycznego punktu widzenia, ale również na temat psychologicznych i społecznych skutków pandemii.

Pod koniec marca został również ogłoszony otwarty dla wszystkich konkurs na pamiętniki "Życie codzienne w czasach koronawirusa", będący wspólną inicjatywą naukowców z Katedry Badania Jakości Życia i Socjologii Stosowanej z Instytutu Socjologii UMK oraz Instytutu Gospodarstwa Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

- Znaleźliśmy się w niezwykłej sytuacji - pandemia zmieniła nasze okrzepłe style i warunki życia - tłumaczy dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK, toruński koordynator projektu z Instytutu Socjologii na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych. - Musieliśmy, i wciąż musimy, radzić sobie z wieloma wyzwaniami, które stawia przed nami koronawirus: ograniczeniem kontaktów międzyludzkich, ograniczeniami w poruszaniu się, brakiem możliwości zaspokojenia wielu potrzeb, które zazwyczaj zaspokajaliśmy poza domem, koniecznością wykonywania pracy zdalnej bądź wykonywania jej poza domem, więc w warunkach zwiększonego ryzyka. Doszły do tego niepewność, strach i lęk o przyszłość. Dla socjologów-badaczy to fascynujące procesy. Jak nie próbować zbierać doświadczeń Polaków w czasie, w którym tak drastycznie zmieniają się warunki naszych codziennych praktyk społecznych?

Długie tradycje pamiętnikarskie

Socjologowie z UMK mieli już doświadczenia współpracy z Instytutem Gospodarstwa Społecznego SGH. Wcześniej realizowali projekt badawczy nad bezrobociem we współczesnej Polsce, również w oparciu o metodę pamiętnikarską.

Trzeba podkreślić, że ogłaszanie konkursów i zbieranie pamiętników przedstawicieli różnych kategorii społecznych to wizytówka IGS od 20-lecia międzywojennego.

- Po latach nieobecności Polski na mapie, Instytut z Ludwikiem Krzywickim na czele, miał dawać wiedzę o społeczeństwie, które się na nowo budowało. Jego zadaniem było zbieranie informacji, a następnie wykorzystywanie ich do świadomej przebudowy społeczeństwa i zarządzania nim - mówi prof. Karwacki. - Oczywiście były różne podejścia, co do sposobów, jak te dane wywoływać. Warto tu przypomnieć Floriana Znanieckiego, który jako jeden z pierwszych zastosował metodę badania dokumentów osobistych, np. listów, pamiętników i autobiografii (międzynarodową sławę przyniosła mu praca napisana wspólnie z Williamem Thomasem "Chłop polski w Europie i Ameryce" - red.).

Koordynatorzy socjoekonomicznego projektu postanowili oddać głos badanym, wsłuchać się w niego, bez sterowania rozmówcą - byli ciekawi, co w danej sytuacji przeżywa, czego doświadcza i jak sobie z tym radzi. Wybór był więc dla nich prosty – konkurs pamiętnikarski.

- Pamiętnik czy dziennik zawsze jest pewną formą kreacji siebie, to rzeczywistość przetworzona przez subiektywny ogląd zdarzeń, przez własne reakcje emocjonalne, sposoby postrzegania tego, co nas dotyka i otacza - mówi prof. Karwacki. - Nas socjologów interesuje właśnie człowiek z jego postawami, wartościami, aspiracjami, z jego wizją rzeczywistości. Pamiętniki dają nam możliwość zanurzenia w "świecie przeżywanym" osób, które je piszą. Wartość naszego materiału wzrasta w momencie, kiedy rośnie liczba pamiętników, które możemy poddać analizom. Wówczas mamy szansę na "zderzanie" tych doświadczeń ze sobą, odkrywanie podobieństw doświadczeń ludzi o konkretnych cechach, ale i jednocześnie wielowymiarowości tych doświadczeń.

Zapiski z czasów pandemii

Na konkurs nadesłano 440 pamiętników. Wybór nie był łatwy, jury przyznało, że "wiele prac prezentowało wysoki poziom", a "pamiętniki odznaczały się dużymi wartościami poznawczymi".

Grupa, która postanowiła podzielić się swoimi zapiskami z pandemicznej codzienności była bardzo zróżnicowana. Najmłodsi z uczestników niedawno przekroczyli próg pełnoletności, najstarsi - byli po 90. Swoją reprezentację miały wszystkie pokolenia, podobnie jeśli chodzi o status społeczno-ekonomiczny, oraz sytuację rodzinną - w konkursie wzięli udział zarówno single, jak i rodzice piątki dzieci. Same pamiętniki również były różnorodne: jedne liczyły kilka stron, inne nawet ponad sto.

Z pamiętników wyłania się obraz codzienności, który jest walką o przetrwanie a jednocześnie swoiste umęczenie życiem i wszechstronną niepewnością. Zgromadzony materiał pokazuje zmagania z nową rzeczywistością. Autorzy skupili się przede wszystkim na problemach, z którymi muszą sobie radzić. Jest w nich mowa o izolacji, lękach, frustracjach i obawach przed przyszłością - tłumaczy prof. Karwacki.

Socjolog podkreśla, że zgromadzony w konkursie materiał badawczy, choć bardzo bogaty i różnorodny, nie służy do wysnuwania tez o konkretnych prawidłowościach i tendencjach, nie jest też odpowiedni by portretować kategorie społeczne.

- Chcemy pokazać współobecne sposoby myślenia, postawy, argumentację, systemy wartości, cele i doświadczenia. Dokładamy cegiełkę, by zobrazować obecne doświadczenie życia, pokazać to, co dzieje się w naszym społeczeństwie - wyjaśnia prof. Karwacki.

Zapiski z pamiętnika

Dźwigamy na sobie zbyt wiele wzorców, którym chcemy sprostać, mamy zbyt wiele wymagań, za bardzo chcemy dorównać do innych.

Ograniczenia, zwłaszcza w sferze towarzyskiej i aktywności poza domem (np. kulturalnej, sportowej, możliwości realizacji hobby) zmusiły nas do pozostania w domach. Część z Polaków zobaczyło w tej sytuacji szansę na wiele różnego rodzaju, często nowych, form spędzania czasu. Inni "utknęli" w domu, na kanapach przed telewizorem bądź ekranem telefonu. Jedni od wiosny narzekają, krytykują, buntują, wycofują się, kolejni zobaczyli możliwości wartościowego spędzenia czasu i pogłębienia relacji z bliskimi. Wachlarz postaw i emocji, które uwidoczniły się w obliczu pandemii jest bardzo szeroki. W pamiętnikach jednak na plan pierwszy wysunęła się "ciemniejsza strona" zastanej rzeczywistości.

Autorzy skupili się na trudnościach spotykanych na wielu życiowych polach. Jedną z głównych sfer, którą zdecydowali się opisać była ta dotycząca relacji - zarówno z najbliższymi, jak i w bardziej ogólnym rozumieniu.

"Umiemy się kochać, ale nie umiemy się lubić"*

- Pamiętniki potwierdzają, że my Polacy, w wyjątkowych sytuacjach i momentach mamy wielkie porywy serca. Nie pierwszy raz udowodniliśmy, że potrafimy się kochać, rzucać do pomocy, wspierać potrzebujących, obdarzyć kogoś współczuciem – tłumaczy prof. Karwacki. - Ale nie umiemy się lubić. To znaczy: nie umiemy wykazywać wobec siebie życzliwości, ciepła, rozumienia, akceptacji długodystansowo. My jesteśmy emocjonalnymi sprinterami, a nie maratończykami.

Socjolog podaje przykłady: tworzyły się pomocowe grupy w mediach społecznościowych, gdzie początkowo chętnych do pomagania bliskim było więcej niż potrzebujących. Polacy masowo ruszyli, by wspierać medyków (szyli maseczki, kupowali i dostarczali posiłki dyżurującym lekarzom i pielęgniarkom), seniorów (robili zakupy, wyprowadzali psy) lub wielodzietne rodziny (oferowali dzieciom laptopy bądź udzielanie korepetycji).

Po jakimś czasie początkowy żar zamieniał się w irytację i w niezgodę. Polacy często eksponowali niesprawiedliwość i nierówność, np. ten z psem mógł biegać, a ja nie, polityk mógł sobie zrobić test, a ja nie, ktoś komuś kupił komputer, a ja nic nie dostałem. Przykłady można mnożyć - mówi prof. Karwacki. - Pandemia jest tym momentem, gdy uaktywniły się porównania. Konfrontacja ja versus inni jest ogromnie ważna w kontekście obrazu naszej rzeczywistości. My nie bardzo umiemy zająć się swoimi sprawami bez tych "innych", wobec których w oporze, w kontrze na co dzień funkcjonujemy.

Prof. Karwacki, analizując pamiętniki zauważył, że u wielu autorów pojawiały się sformułowania dotyczące sprawiedliwości covida: wreszcie przyszło coś, co spowodowało, że każdy jest narażony - bez względu na to kim jest, jak jest bogaty, gdzie żyje.

- Taka zaraza sprawiedliwości. Momentami dało się odczuć ciche zadowolenie, że istnieją jeszcze na tym świecie takie siły i sytuacje, które mogą dotknąć wszystkich – dodaje socjolog.

"Moje życie to nuda"

Część z pamiętnikowych zapisów dotyczyła przemyśleń na temat codziennych praktyk, zwłaszcza w sferze konsumpcji. Nie brakowało też rozważań o stanie naszej planety i etycznych zasadach postępowania.

- Widać w tym taką smutną refleksję - nic nie ma sensu - mówi prof. Karwacki. – Wcześniej wiele osób uważało, że jak mają zajęty dzień, są cały czas w biegu, to jest dobrze. Wiele osób dekonstruuje pęd do "bycia zajętym". W końcu się zatrzymaliśmy, znaleźliśmy czas na refleksyjność. I odkryliśmy to, co wiedzieliśmy wcześniej o naszym życiu - że się oszukujemy. Że kolejną otwartą butelką wina, kolejnym kraftowym piwem, kolejną ucieczką w przestworza social mediów, kolejną ucieczką w seriale my tak naprawdę uciekamy przed konfrontacją tego, jak nam jest. Covid spowodował, że mamy możliwość spotkania z tym. W nowych warunkach jeszcze bardziej obrazowo odsłoniły się okrzepłe problemy, frustracje, niezaspokajane a chowane "pod dywanem" potrzeby.

dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK
- Pandemia zmieniła nasze okrzepłe style i warunki życia - tłumaczy dr hab. Arkadiusz Karwacki, prof. UMK fot. Marcin Kruk

"Bezsens, bezwład, otępienie i depresja"

Pamiętniki pokazują wyraźnie, że ze zdrowiem psychicznym Polaków nie jest najlepiej. Nie umiemy konfrontować się ze swoimi uczuciami, nie potrafimy odczytywać swoich emocji, ani sobie z nimi radzić.

- Często pojawiają się takie sformułowania, jak "zapomniani, opuszczeni, niekochani, zestresowani, zbyt zajęci i żyjący w odrętwieniu". Dużo jest mowy o lękach, frustracjach, o niemożności poradzenia sobie z nimi oraz o braku pomocy z zewnątrz – mówi prof. Karwacki. - Dźwigamy na sobie zbyt wiele wzorców, którym chcemy sprostać, mamy zbyt wiele wymagań, za bardzo chcemy dorównać do innych. Stąd właśnie takie uczucia.

"To nie jest wymarzona praca"

Dobrostan związany z pracą widać po tym, co myślimy o niej w niedzielę wieczorem - tłumaczy prof. Karwacki. Nic dziwnego – to w niej spędzamy większość czasu, nie tylko fizycznie, ale też myśląc czy rozmawiając o niej.

Tej części życia Polacy również poświecili sporo miejsca w swoich zapiskach. Pojawiły się refleksje o relacjach w miejscu pracy, o tym, jak wpływają na relacje poza nią. Były przemyślenia o wynagrodzeniu, zaangażowaniu, poczuciu sprawczości, wysiłku, kompetencji i wykształceniu.

- Pamiętniki pokazują wszystkie te aspekty i pokazują jak jest w nich źle – mówi prof. Karwacki. - Pokazują przekleństwa, ale też plusy, pracy zdalnej. Uwidaczniają lęki o przyszłość o nasze bezpieczeństwo: część przecież Polaków straciła pracę, kolejni boją się o jej utratę, innych dotknęły cięcia wynagrodzeń. Nie każdy się w tej sytuacji odnalazł.

Koronawirus mówi: "Sprawdzam!"

- Mamy ciężko. Jest wiele pól, na których staramy się sprawdzać, wykazywać swoją wartościowość, adekwatność. Zbyt wiele stawiamy poprzeczek, do których chcemy doskoczyć. Mówiąc o elemencie przeciążenia współczesnego człowieka pasuje tu zdanie Kazimierza Pawlaka ze słynnej komedii "Kochaj albo rzuć" Sylwestra Chęcińskiego - "Za dużo na jeden człowiek na jeden dzień". I tak samo jest z nami - podsumowuje prof. Karwacki. - Koronawirus powiedział: "Sprawdzam!", a my zareagowaliśmy zgodnie z "oprogramowaniem na siebie" pisanym każdego dnia w przeszłości, czyli przed tym epidemiologicznym testem. A pamiętajmy, jest to test dla każdego - nie ma wyjątków i ograniczeń w dostępności.

 

*śródtytuły ujęte w cudzysłowy są cytatami z pamiętników

Rules od sharing information
share on twitter share on facebook share on linkedin send by email print

Related articles

Pandemia a psychika. Ruszyły międzynarodowe badania

Lek na lęk. Z psychologiem o pandemii


Kilkanaście tysięcy mutacji koronawirusa

On Nicolaus Copernicus University web pages „cookies” are used. On use of cookies read in Privacy policy.
Cookies settings
On Nicolaus Copernicus Pages "cookies" are used in accord with our Privacy policy. We use "cookies" to improve functionality of our web page. Collected data are anonymized and are used to statistic and analytic purposes, for better adjusting content to user preferences and increase of quality. To approach this goal we use Google Analytics, CUX i Facebook Pixel to. Below we give you the ability of turning on/off this tools.
  on/off
Google Analitics

We use analytic tool Google Analytics, which give us information about user visits on our service (visited pages, navigation path, time of visit)

CUX

We use analytic tool CUX to regisiter visits on NCU News.

Facebook Pixel

We use marketing tool Facebook Pixel, to collect information about user visits and viewed pages.