Dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki UMK Nauki społeczne

Mentalne sidła pandemii

— Żaneta Kopczyńska
udostępnij na facebook udostępnij na twitterze udostępnij na linkedin wyślij mailem wydrukuj
Dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki UMK
fot. Andrzej Romański

Nuda, monotonia, deregulacja, niepewność, strach, poczucie bezradności i bezsens – to wachlarz emocji, które zdaniem naukowców towarzyszyły nam w lockdownie. Wskazują na to również badania prof. Arkadiusza Guta z Katedry Kognitywistyki UMK, który sprawdził, jak radzimy sobie w pandemii.

Dr. hab. Arkadiusza Guta, prof. UMK już na początku wprowadzenia obostrzeń z powodu pandemii koronawirusa (marzec 2020 r.) zainteresowało, jaki mogą mieć one wpływ na studentów. Młodzi fizycznie opuścili mury Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, większość z nich wróciła do domów i stamtąd studiowała online. Naukowiec wraz ze studentami kognitywistyki postanowił bliżej przyjrzeć się konsekwencjom takiego stanu rzeczy. Już dwa miesiące po wprowadzeniu lockdownu rozpoczął badania na ten temat.

- Z naukową ciekawością i potrzebą odpowiedzi na zaistniałą ciszę panującą na uczelni, zapytaliśmy w swoich badaniach, jak radzą sobie studenci spędzający czas przed laptopem, leżący w łóżkach, wyrwani z rytmu zajęć, zmuszeni do powrotu do domu, do swoich wsi i miasteczek, do rodziców, pozbawieni rozrywek i dyskusji do białego rana – tłumaczy dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK z Katedry Kognitywistyki na Wydziale Filozofii i Nauk Społecznych. - Interesowały nas ich emocje, rozterki, refleksje i wizje nowego świata buzujące w ich głowach. Jednocześnie chcieliśmy zobaczyć, czy w obliczu wyzwań, przed jakimi stanęli młodzi ludzie, wyzwala się w nich nowa, zaradcza kreatywność, czy raczej ulegają apatii, frustracji i poddają się melancholii. Wtedy myśleliśmy, że to będzie stan chwilowy, trwający maksymalnie jeden semestr.

Badania na szeroką skalę

To było początek – pandemia nie zakończyła się tak szybko, jak wszyscy sobie życzyliśmy, trwała (i wciąż trwa) kolejne miesiące, dlatego prof. Gut rozszerzył swoje naukowe dociekania również na inne grupy. Jego zespół podczas pierwszej fali pandemii przeprowadził narracyjne badania studentów, do młodych wrócił również podczas trzeciej fali, zrealizował też badania narracyjne z udziałem dzieci w wieku 6-10 lat oraz kwestionariuszowe wśród dorosłych (zarówno podczas pierwszej, jak i trzeciej fali).

Dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK
Prof. Arkadiusz Gut wciąż analizuje zebrane materiały, są tak bogate, że czerpać z nich będzie można jeszcze długo fot. Andrzej Romański

- W sumie przeprowadziliśmy cztery badania rozciągnięte w czasie, zebrany materiał jest rozległy – pewne kwestie już przeanalizowaliśmy i wyciągnęliśmy wnioski. Jest jednak tak bogaty, że z pewnością jeszcze nie raz będziemy do niego wracać – mówi prof. Gut. – W pierwszej kolejności interesowały nas emocje, szczególnie emocje negatywne. Ciekawiło nas to, co jest w nich specyficznego, jak są powiązane ze środowiskiem, co je wywołuje, czym są nasycone, co je wyróżnia i jakie są ich podtypy.

Studenci mają głos

Kognitywiści skupili się przede wszystkim na badaniach narracyjnych. Chcieli bowiem uchwycić sens, który młodzi nadają temu, co ich spotkało.

Zaprzątało nas odkrycie, jak w wyłaniających się schematach poznawczych, potocznych teoriach rozwija się proces przezwyciężania trudności, co stymuluje aktywność studentów w izolacji - wyjaśnia prof. Gut. - Nie chcieliśmy zgubić indywidualnego strachu, osobistej złości, prywatnego zagubienia, ale także osobistego zwycięstwa i wewnętrznego przełamania.

Prof. Gut przyznaje, że "badawczo ryzykowali". Dlatego uzupełnieniem metody narracyjnej były również badania ilościowe, z wykorzystaniem całej serii pytań kwestionariuszowych oraz testujących profile psychologiczne respondentów.

Totalna deregulacja

W dziesiątkach studenckich narracji zebranych przez zespół prof. Guta na plan główny bezspornie wysuwa się doświadczenie totalnej deregulacji – studentom podczas pierwszej fali pandemii zatarła się granica między porami dnia, czasem świątecznym a czasem codziennym, czasem pracy i nauki a odpoczynku. Zniknęło poczucie czasu.

- Pojawiła się silna świadomość przymusu – zamknęliśmy im nie tylko uniwersytet, cofnęliśmy ich z akademików i wynajmowanych mieszkań do domów rodzinnych. Weszli jeszcze raz do tej samej rzeki, do której wejść nie chcieli – tłumaczy prof. Gut. – Mieliśmy do czynienia z czymś, co nazywam "deprawacją przyjemności" – studenci zostali pozbawieni możliwości wyjścia z domów, spotkań z rówieśnikami, aktywności fizycznej. Ilość bodźców, która do nich docierała, drastycznie i raptownie spadła. Wszystkie czynności przez nich wykonywane stały się powtarzalne. Zniknęło poczucie teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Przymus powodował poczucie tkwienia w pułapce.

Zniknęła zewnętrza regulacja, dlatego studenci musieli, często po raz pierwszy w życiu, wdrożyć system samoregulacji.

- System ten objął samo-organizację, samo-zdyscyplinowanie się, samo-motywację, samo-nadzorowanie, itd. – tłumaczy prof. Gut. – W tym celu podejmowali szereg różnych działań, m.in. rozrysowywali plany i grafiki, przyklejali w pokoju żółte karteczki z zadaniami do wykonania, ustawiali w telefonach przypomnienia bądź prosili znajomych o zadzwonienie do nich lub napisanie i "przypilnowanie" wykonywania planu.

Lockdown i studenci
- Zniknęła zewnętrza regulacja, dlatego studenci musieli, wielu po raz pierwszy w życiu, wdrożyć system samoregulacji - tłumaczy prof. Gut proj. Anna Jaszczuk

Autor badań podaje ciekawe porównanie – zebrane refleksje studentów przypominają mu wypowiedzi osób, którym odebrano zegarki i nakazano na nowo formatować nie tylko czas pracy, ale także rozkład tygodnia, dnia, wydzielić ponownie różnicę między poniedziałkiem a sobotą, dniem i nocą, śniadaniem i kolacją.

Dla lepszego zobrazowania doświadczeń młodych w czasie lockdownu przytaczamy w tym tekście ich dosłowne wypowiedzi (wszystkie cytaty w pisowni oryginalnej).

Nuda, nuda, nuda…

- W narracjach studentów odkryliśmy, że owa monotonia, deregulacja, tkwienie w pułapce, deprawacja przyjemności, zniknięcie zewnętrznej motywacji przy braku wygenerowania wewnętrznych zastępników, zrodziła pojawienie się nudy jako cichej negatywnej emocji, która natychmiast stała się ukrytym przeciwnikiem szczególnie uczenia się w trybie online, w domu, w izolacji  – wyjaśnia prof. Gut. – Jednocześnie nuda wzmaga odczuwanie lęku, niepokoju, strachu, i co gorsze, prowadzi do frustracji i rozdrażnienia. Podkreśla się, że nudząc się, gubimy rozróżnienie między przeszłością, teraźniejszością, przyszłością i w rezultacie przestajemy zabiegać o zmianę. Jeśli ją planujemy, to często tylko "na niby".

Zbiór tych składników wypłynął w rozmowach. Był Jurek, którego przerażał już sam widok tych samych twarzy – osób z własnej rodziny ("nie mogę już patrzeć na nich"). Kasia, spacerująca ciągle tą samą ścieżką w swoim ogrodzie. Filip, zamknięty w czterech ścianach i oglądający wciąż te same seriale. Ania, Kuba i inni, zatracający poczucie czasu. Sfrustrowani Dominik, Ola i Sabina. Julka, mówiąca: "Smutno, było mi źle, czułam się zmęczona i wszystko mnie denerwowało". Malwina, konstatująca: "No takie długotrwałe przebywanie w domu, nie działa korzystnie na to. Jesteśmy wszyscy ciągle w domu, zdarzają się te kłótnie, no człowiek już po prostu by chciał wyjść jednak".

- To właśnie zafundowała studentom nauka w domu. Cofnięcie ich do stanu sprzed studiów, pośredni powrót do czasów licealnych – a od tego chcieli przecież niejako uwolnić się. Posadzenie ich przed laptopem. Pozbawienie ich zapachów uczelni i laboratoriów. Podchodzenia do tablicy. Wstawania w trakcie zadawania pytań. Szumu dyskusji. Spojrzeń koleżanek i kolegów. Konieczności kupienia kawy po drodze. Wbiegnięcia na minutę po rozpoczęciu zajęć. I tak dalej, i tak dalej. System nauczania bez aktywności i interakcji wzbudził stan studenckiej nudy w świetle laptopa, w bezkresnym horyzoncie świtała rzucanego z ekranu - tłumaczy prof. Gut.

Próba ucieczki w kreatywność          

W stanie nudy, co potwierdzają badania prof. Guta, ludzie skłonni są wyzwolić w sobie zasoby kreatywności, tkwią bowiem ciągle w sytuacji wymagającej osiągnięć, ponieważ studiują.

- Moja doktorantka Monika Dunin-Kozicka przekonuje mnie, przywołując badania empiryczne, że nierzadko u ludzi stan znudzenia, np. wykonywaniem monotonnych czynności, może wywołać tzw. "efekt marzenia dziennego" (daydreaming effect), który sprzyja twórczemu myśleniu – tłumaczy prof. Gut.

Czy tak się stało ze studentami?

- W jakimś aspekcie nasi rozmówcy, mówiąc o sposobach radzenia sobie z nudą, nie tak rzadko podawali całe listy zajęć, które wymyślali, aby uciec od nudy lub zapomnieć o niej. Czy było to kreatywne? Do pewnego stopnia tak – wyjaśnia prof. Gut.

Wymyślanie nowych zajęć czy powroty do odłożonego hobby, zdolność do wejścia w nowe relacje rodzinne nie minimalizowały jednak odczuwanego przez studentów napięcia.

Najsmutniejsze było to, że podjęta aktywność, mająca podnieść ich stymulację i motywację, nie przynosiła oczekiwanych efektów. Pojawiło się więc poczucie bezsensu, bezradności, braku kontroli, co wzmacniało negatywne wartościowanie swojego doświadczenia, a nawet życia - tłumaczy prof. Gut. - Opis doświadczeń zebranych podpowiada nam, że z wyróżnianych różnych typów nudy w literaturze, mieliśmy do czynienia z nudą poszukującą (searching boredom), której składnikiem jest poszukiwanie przyjemnych alternatyw, silna potrzeba zaradzenia sobie i chęć ucieczki z pułapki braku widzenia sensu i poczucia bezradności oraz braku kontroli nad swoim życiem.

Akcja adaptacja

- Narracje podczas trzeciej fali pandemii, a więc w trzecim semestrze nauczania zdalnego, różnią się znacząco od tych zebranych w pierwszym okresie – mówi prof. Gut. – Zniknęły środki przymusu zewnętrznego: studenci wyszli z domów, wrócili do aktywności fizycznych, do spotkań ze znajomymi, część zajęć odbywali w formie hybrydowej. Widać w ich wypowiedziach poczucie, że znowu przejęli kontrolę nad swoim życiem, wydostali się z pułapki i przestali doświadczać nudy jako negatywnej emocji. Oby nie pojawił się kolejny lockdown – bo demony nudy, rozmytego czasu, bezsensu, poczucie straty, tkwienia w pułapce mogą wrócić i zawładnąć ponownie światem przeżyć młodych ludzi. A to - jak wiemy - degraduje sens uczenia się, szczególnie online.

Ku społecznej solidarności

Ciekawie wyglądają również badania kwestionariuszowe zrealizowane wśród dorosłych podczas pierwszego zamknięcia.

- W pierwszych miesiącach lockdownu dorośli odczuwali sporo strachu, czuli się zagrożeni chorobą i śmiercią, obniżyło im się poczucie własnej wartości, nie potrafili "cieszyć się chwilą" – mówi prof. Gut. – Poszukiwali, i znaleźli, przynajmniej w tym czasie, środek zaradczy w postaci światopoglądu. Wielu skierowało się ku religii, kolejni zaś znajdowali pomoc w solidarności społecznej. To te dwa elementy pozwalały wzbudzić w sobie aktywność i przerwać marazm. Okazało się jednak, że takie podejście nie było trwałe: podczas trzeciej fali już ich właściwie nie było, co obserwujemy w nowych badaniach. Wkrótce wychodzi na ten temat nasz tekst pt. "Cultural Management of Terror and Worry During the COVID-19 Pandemic: How Religiosity and a Dream of Human Solidarity Help the Polish People Cope".

Dziecięce strachy

- Rozkosz ruchu, bycia w grupie jest ucieleśnieniem beztroski naszego dzieciństwa, tym, co rozwesela nas, dorosłych, do dzisiaj. We wspomnieniach dzieciństwa wracamy właśnie do beztroski. Do czego będą wracały dzieci z czasów pandemii? – prof. Gut postanowił zbadać również najmłodszych. Interesowało go, co wydarzyło się w świecie małych dzieci. Jak pandemia i lockdown wpłynęły na ich świadomość, emocje, przeżycia i marzenia? W tym celu jego zespół przeprowadził ponad 30 rozmów z uczniami szkoły podstawowej w przygranicznych Bezledach.

- Patrząc na zbiór wypowiedzi dzieci dostrzegliśmy, że plan sytuacyjny, wyłaniający się z ich opowieści jest powtarzalny, a role wyszczególnionych bohaterów – począwszy od pierwszoplanowych, po drugoplanowe, łącznie z ich charakterystykami – są w świadomości dzieci podobnie rozpisywane. To właśnie rozlokowanie bohaterów, ich nazwanie i przydzielone im charakterystyki, a następnie umiejscowienie w narracji oraz – co kluczowe – zajęcie wobec tych figur i bohaterów postawy, odsłania nam matrycę przeżyć dzieci i w tych przeżyciach zapisane pojmowanie sytuacji, w jakiej się znalazły – wyjaśnia prof. Gut. - Przeżycia dzieci i ich doświadczenia opisaliśmy w schemacie scenariusza z głównymi postaciami oraz rozpisanymi rolami.

Dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK
- Z analizowanego materiału już możemy wyciągnąć trzy ważne lekcje i rekomendacje na przyszłość – mówi prof. Gut. fot. Andrzej Romański

Pierwszoplanową figurą w wypowiedziach dzieci była choroba – to od niej najczęściej zaczynali narrację, to ona występowała w każdej wypowiedzi wielokrotnie.

Dzieci nie konfrontują i nie mierzą się z wirusem, ale z chorobą. Ta choroba jest ujmowana jako wróg, złoczyńca, niszczyciel. Jest bowiem kimś, kto atakuje, niszczy, kto zabija i przynosi śmierć. Ten bohater jest portretowany niezmiernie negatywnie i z dezaprobatą. Jednocześnie przypisywana jest mu ogromna siła i podstępność. I nikt nie ma nad nią kontroli – mówi prof. Gut. - W konsekwencji tkwią w sytuacji, w której choroba rozprzestrzeniona wokół nich staje się dla nich barierą, ograniczeniem, czymś, co wywołuje straty, co też generuje emocjonalne koszty, i to podobne do tych, które mogą przypominać reakcje i postawy dzieci żyjących z przewlekłymi chorobami.

Drugim bohaterem dziecięcych opowieści była ofiara.

- I tutaj narracje dzieci ujawniają dwie kluczowe sprawy. Po pierwsze, ofiarami choroby – centralnej figury w umysłach dzieci - w pierwszej kolejności nie są one same, ale ich rodzice, dziadkowie lub inni członkowie rodzin, czasem anonimowi ludzie. Ale co jest sednem sprawy w ich opowieściach? Ano, ogromny ładunek emocji. Dzieci nie wymienią ofiar odrębnie, ale zawsze w formułach, które zawierają słowa, frazy, wyrażające postawy emocjonalne: martwię się, lękam, boję się – tłumaczy prof. Gut. - Pamiętajmy, że ten stan emocjonalny – nacechowany strachem i obawą – jest udziałem dzieci w bardzo długiej perspektywie czasu. Negatywne emocje i zagrożenie, nie są chwilą, nie są czymś, co się przytrafia, co się zobaczyło i znika po krzyknięciu lub po zapaleniu światła. Zagrożenie jest stałym składnikiem środowiska, w którymi dzieci żyją od wielu miesięcy.

Dzieci wypracowały taktykę obrony: wszystkie dokładnie opowiedziały badaczom, jak należy walczyć z wrogiem, np. nie można na siebie kaszleć, trzeba zakrywać usta i nos przy kaszlu i kichnięciu, nosić maseczki, myć ręce, szczepić się i zachowywać dystans społeczny.

- W tych wypowiedziach przebija chęć poczucia kontroli, sprawczości, siły, jaką ma stosowanie higieny i noszenie maseczek. I to jest bardzo optymistyczne. Zagrożenie rodzące strach ich nie powala – podejmują walkę – mówi prof. Gut. - Te adaptacyjne strategie nie niwelują jednak smutku i złości. Dzieci mają pełną świadomość ograniczeń, które na nie spadły, zmian, które ich osobiście dotknęły, strat, które poniosły i ponoszą. Są tym poruszone, jest im po prostu smutno. I ten smutek nie jest chwilą, ale staje się stanem bycia.

Spadły różowe okulary

- W tym smutku i złości widać, że okres pandemii, zamknięcia i izolacji zdjął najmłodszym z oczu różowe okulary, zabrał słodycz życia dziecięcego. Pandemia i jej konsekwencje odebrały dzieciom nie tyle zdrowie, może nawet nie tyle wprowadziły je w stan totalnego przygnębienia, ile ten czas odebrał im przyjemność, rozkosz, beztroskę powiązaną z byciem na podwórku, basenie, z rodziną, w szkole, z kolegami i koleżankami. Świat bez ruchu i zabaw podwórkowych to świat wyczyszczony z beztroski, czegoś, co sami wspominamy jako słodycz naszego dzieciństwa – wyjaśnia kognitywista. 

Symptomem straty, która budzi u dzieci strach, są odpowiedzi na temat marzeń. Myśląc o przyszłości, wracają do przeszłości. Chcą, by wrócił świat sprzed pandemii, marzą o tym, by było jak wcześniej.

- Czyli antycypacje na przyszłość, wychylające dzieci ku temu, czego jeszcze nie było, nasyciły się przeszłością, tym, co było. Wektory antycypacyjne zostały odwrócone i przypominały wymiary dorosłych, a nie dzieci. To była ta zmiana, która w życiu najmłodszych zaszła – dodaje prof. Gut.

Świat potrzebuje superbohaterów

Prof. Gut wciąż analizuje zebrane materiały, są tak bogate, że czerpać z nich będzie można jeszcze długo. Na ich podstawie powstają już teksty naukowe (m.in. ukażą się m. in.w "Frontiers in Psychology"), temat ten omówiono także na łamach prasy popularnonaukowej i codziennej oraz w audycjach radiowych.

Z analizowanego materiału już możemy wyciągnąć trzy ważne lekcje i rekomendacje na przyszłość – mówi prof. Gut. – Jeśli chodzi o dzieci, musimy uderzyć się w piersi i powiedzieć o porażce - my, dorośli, włączając w to media i instytucje państwowe. Widząc cały obraz i zbiór figur, wokół których toczyła się narracja dzieci i powiązane z tym emocje, widzimy jak na dłoni, że nie zatroszczyliśmy się, aby obok figur negatywnych w horyzoncie poznawczym i emocjonalnym dzieci pojawili się herosi walki z chorobą i śmiercią. Bohaterowie walczący z wrogiem, chroniący ofiary, supermenowie zjawiający się na placu boju, odpierający zagrożenie, przeciwdziałający nacierającej śmierci. I co najważniejsze – budzący podziw, radość, ale także zachwyt i entuzjazm. To przecież lekarze, pielęgniarki, ratownicy medyczni i społecznicy. Nasycamy dzieci raczej obrazem strachu, nierzadko porażki, a nie triumfu i superbohaterów. Może w nadchodzącym trudnym czasie czwartej fali zmienimy ten obraz.

Jeśli chodzi o dorosłych, prof. Gut widzi nadzieję w światopoglądzie, który mógłby być środkiem zaradczym na negatywne emocje przeżywane w pandemii.

- Jeśli wzmacniana będzie trwoga oraz strach, i dokładana do naszego doświadczenie w postaci innych obrazów, to zgodnie Teorią Opanowania Trwogi (TMT), będziemy szukali takich tarcz zaradczych, które w konsekwencji wygenerują silne podziały na "naszych" i "obcych", a tym samym będą usztywniały i niejako kanalizowały przepływy docierających do nas informacji w gotowe potoczne narracje – mówi prof. Gut.

Trzecia lekcja dotyczy studentów, a właściwie całego ich systemu edukacji. Zdaniem kognitywisty pandemia, zwłaszcza w czasie lockdownu, pokazała, że model nauki zbudowany wokół systemu motywacji zewnętrznej, z kontrolą zewnętrzną, skalibrowany na sprawdzenie wiedzy, jest ułomny i nie generuje wewnętrznych motywatorów, nie rozbudowuje systemu samoregulacji, nie wzmacnia wewnętrznych pasji, co w sytuacji zniknięcia systemu kontroli zewnętrznej załamuje się.

- Być może powinniśmy skupić się na rozwijaniu samoregulacji i samomotywacji – mówi prof. Gut. – Może warto odejść od edukacji w stylu szkolnym, gdzie zewnętrzna regulacja góruje nad tą wewnętrzną. Dziś to my planujemy za studenta studia, zajęcia, efekt końcowy. Może warto zmienić ten obraz? Tak, by to student był aktorem, a nie pasywnym odbiorcą studiów. Myślę o zbudowaniu systemu doradców, jak w modelu amerykańskim, którzy wspieraliby studenta w jego wyborach, wzmacniając jego pasje.

Dr hab. Arkadiusz Gut, prof. UMK – Kierownik Katedry Kognitywistyki na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Profesor filozofii i doktor psychologii. Dwukrotny stypendysta Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej, Fundacji Fulbrighta, Fundacji Batorego, Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. Odbywał staże naukowe w Karl-Franzens Universität, Graz (Austria), University of Sheffield (UK), University of Wisconsin (USA). Profesor wizytujący (ang. visiting professor) w Katholieke Universiteit Leuven (Belgia), Huazhong University of Science and Technology - Department of Philosophy, School of the Humanities (Chiny), City University of New York (USA). Pięciokrotny beneficjent grantów NCN oraz MNiSW. Uczestniczy wielu międzynarodowych projektach badawczych.

Prowadzi badania z psychologii rozwojowej, poznawczej, międzykulturowej, filozofii umysłu, filozofii języka i filozofii porównawczej

Więcej o badaniach prof. Guta tutaj

Zasady udostępniania treści
udostępnij na facebook udostępnij na twitterze udostępnij na linkedin wyślij mailem wydrukuj

Powiązane artykuły

Pamiętnik z czasu koronawirusa

Artykuł zawiera film

Pokolenie iGen szuka bezpiecznej przystani


Współczucie łagodzi pandemiczne lęki

Artykuł zawiera film

Polki i Polacy o pandemii. Raport z badań socjologów


Na stronach internetowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika są stosowane pliki „cookies” zgodnie z Polityką prywatności.
Ustawienia zaawansowane
Na stronach internetowych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika są stosowane pliki „cookies” zgodnie z Polityką prywatności. Stosowane przez nas ciasteczka służą wyłącznie do poprawienia funkcjonalności strony. Zbierane dane są przetwarzane w sposób zanonimizowany i służą do budowania analiz i statystyk, na podstawie których będziemy mogli dostosować sposób prezentowanych treści do ogólnych potrzeb użytkowników oraz podnosić ich jakość. W tym celu korzystamy z narzędzi Google Analytics, CUX i Facebook Pixel. Poniżej możliwość włączenia/wyłączenia poszczególnych z nich.
  włącz/wyłącz
Google Analitics

Korzystamy z narzędzia analitycznego Google Analytics, które umożliwia zbieranie informacji na temat korzystania ze stron Portalu (wyświetlane podstrony, ścieżki nawigacji pomiędzy stronami, czas korzystania z Portalu)

CUX

Korzystamy z narzędzia analitycznego CUX, które pozwala na rejestrowanie odwiedzin na stronach Portalu.

Facebook Pixel

Korzystamy z narzędzia marketingowego Facebook Pixel, które umożliwia gromadzenie informacji na temat korzystania z Portalu w zakresie przeglądanych stron.